Wybierając się na Hancocka chciałem zobaczyć fajny filmik z Willem Smithem, bo filmy z nim zawsze są „fajne”. Ma być akcja, humor i efekty specjalne tak jak w „MiB”, czy „Wild, Wild West” niema być ciężko, niema wywoływać przemyśleń, niema szokować. Ma być fajnie. Tym razem jednak było zajefajnie!
Tytułowy John Hancock to pijak i gbur. Sypia na ławkach, rzadko się myje i generalnie nie lubi ludzi i to z wzajemnością. Od typowego kloszarda odróżnia go jednak zestaw nadludzkich mocy typowych dla komiksowych super bohaterów. Hancock potrafi latać, rzucać samochodami i przyjmować serię z automatu na klatę.
Niestety ten specyficzny „superheros” jeśli nie jest właśnie pijany - leczy kaca. A to nie pomaga w bohaterskich czynach, których podejmuje się by ludzie dali my święty spokój. Pod drodze niszczy, rozwala i demoluje wszystko łącznie z wozami policyjnymi, budynkami i pociągami.
Hancock zazwyczaj olewa cały świat i ludzi którzy opluwają go za wandalizm i chamstwo. Naprawdę wkurza się kiedy ktoś nazwie go „dupkiem”, albo zniszczy butelkę. Generalnie Hancockowi brakuje kogoś kto by go naprowadził i ucywilizował. Brakuje mu dobrego PR. Z odsieczą przybywa Ray (Jason Bateman), człowiek z misją.
Nie bójcie się, nie będę opowiadał całego filmu. Warto zobaczyć go samemu. Dlaczego? Dla humoru. Lekki, niewymuszony, naprawdę dowcipny. Zachęca również naprawdę dobra muzyka. Dawno nie spotkałem się z tak dobrym zestawem sound tracków które obowiązkowo trzeba dołączyć do domowej kolekcji.
Hanckock zachwyca oczywiście również efektami specjalnymi. Latający pijany Will Smith to coś co trzeba zobaczyć. Bo śmigające samochody i zrujnowane budynki już nie są takie nowatorskie. Dużo daje również całemu obrazowi praca kamery i filtry, które bardzo ładnie budują klimat gorącego miasta.
Hancock jest filmem niezwykle przyjemnym i dowcipny, a tam gdzie trzeba trzyma w napięciu. Kilka pomysłów jest naprawdę ciekawych. Akcja cieszy przez każdą minutę filmu. To naprawdę świetne dzieło popularno-rozrywkowe. Zaraz po wyjściu z seansu aż chce się zobaczyć film jeszcze raz.
Spokojnie przyznaję Hancockowi 10 na 10 bo dawno nie widziałem tak dobrego filmu który zawarł by wszystkie podstawowe elementy dobrej rozrywki; akcja, humor, napięcie, muzyka, efekty. Z seansu wyszedłem zadowolony i odprężony. Po prostu fajny film! Well done, Hancock!
Reżyseria: Peter Berg, scenariusz: Vince Gilligan , Vincent Ngo, zdjęcia: Tobias A. Schliessler, muzyka John Powell, Hancock: Will Smith, Ray: Jason Bateman, Mary: Charlize Theron
Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź