Na początek może proste pytanie, czy Neuromachia #2 spełniła pokładane w niej nadzieje?
Z pewnością. Przede wszystkim dała pożądny zastrzyk motywacji kilku piszącym. To jest główny cel Neuromachii – by poprzez rywalizacje wywołać chęć pisania wśród ludzi, którzy zdolni są do tworzenia świetnych tekstów. To powinno cieszyć nas wszystkich, im więcej dobrych tekstów tym lepiej dla czytelników.
Jak oceniasz poziom prac Neuromachii, jeśli już jesteśmy przy tym temacie? Wybitny, dobry, przeciętny?
Na pewno bardzo dobry. Wiele prac jest po prostu świetnych, a kilka ma błysk. Zdarzają się też prace, ot po prostu prace. Ale nie da się bez przerwy pisać rzeczy wybitnych. Cieszy mnie różnorodność. Migawki zostały często rozwinięte w niebanalny sposób, którego sam bym się nie domyślił pisząc je. To na pewno na plus. Na plus także kilka zabaw formą. Obawiałem się potopu opowiadań. Bo to jest stosunkowo najprostsze, po prostu napisać fabułę. Ale i najmniej przydatne dla graczy. A Neuroshima to jednak mimo wszystko gra fabularna, a nie świat wymyślony dla młodych literatów. Trzymajmy się więc konwencji użyteczności tekstu. Dlatego dla mnie nadal najlepszym materiałem na Neuromachię jest kampania New York Bad Times Pastora i będę się tego uparcie trzymał. Nawet Multidej wspominał, że zakazał czytania jej swoim graczom. Lepsze rekomendacje?
Było miło. Przejdźmy do spraw drażliwych.
Wal.
Co powiesz na temat Twojego udziału w tworzeniu działu NS. Miałeś pisać jedną prace miesięcznie minimum. Gdzie to wszystko jest, co?
Masz za dużo zębów? (śmiech) Nie ma. No nie ma, co ja tam będą dużo opowiadał. Udało mi się spłodzić jeden mały scenariusz i na tym skończyły mi się witalne siły twórcze, jeśli chodzi o Neuroshimę. Nie oszukując – nie chce mi się pisać zwykłych tekstów do NS. Nie mam takiej potrzeby nic a nic. Organizacje, miejsca, bohaterowie, bronie – całe to bardzo potrzebne dla graczy mieso stało mi się ostatnio obce. Bo jak prowadze to i tak wymyślam sobie wszystko sam, jak czytam to co najwyżej żeby sprawdzić kto jakie ma pomysły i skomentować warsztat. Wiem, że to jest ważne dla wielu, dla Czytelników zapewne też, i to jest sól serwisu, ale cóż. Sam siebie nie przeskoczę.
No dobrze, ale ponoć szykujesz coś?
Ponoć, skąd masz te informacje? (śmiech) No tak. Szykuję. Pytanie czy uda mi się uszykować jest zupełnie zasadne. Ale robie co mogę, myślę. Chodzi o podejście do tematu z innej strony, nie robić kampanii fabularnej linia po linii. Złamać parę schematów. Im więcej tym lepiej. I zobaczyć czy to się sprawdzi. W tym czuje motywację, żeby zrobić coś innego. Może nie nowego, pewnie to co mi wyjdzie ktoś już gdzieś napisał, opisał, nadał temu termin, tylko ja nic nie wiem, bo się i tymi fabularkami coraz mniej interesuje. Ale to akurat jest mało ważne.
Rozumiem, że wiele więcej nam nie zdradzisz, co?
Coś tam mogę. Tekst będzie duży, nie będzie miał fabuły i będzie zawierał wszystkie migawki z Neuromachii #2.
Brzmi zajebiście. Byleś go skończył.
Jak będę udzielał tyle wywiadów to nie skończe. Wiesz, sława, presja, te sprawy. Ale radze sobie jakoś.
Plany na Neuromachię #3?
Są.
A szerzej?
Szerokie są. Planujemy, kombinujemy, chcemy wyciągać wnioski i konsultować się z zainteresowanymi. To też ich konkurs, a w zasadzie to głównie ich konkurs, bo bez piszących to byśmy mogli się emocjonować co najwyżej regulaminem. Dlatego chciałbym by wkład w wygląd i formułę Neuromachii #3 miał każdy, nawet potencjalny uczestnik. Żeby pisanie tekstów było wygodne, a konkurs był inspiracją, a nie przeszkodą. Taka jest idea. Oczywiście prędzej czy później to my, Rada Ostateczna, musimy podjąć pewne decyzje i wybrać warianty.
Kiedy startujemy z trójką?
Realny termin to październik. Myślę, że nie ma sensu silić się i wymyślać cokolwiek wcześniej. Wakacje nie służą dobrze literackim pracą. Od października studenci wrócą do nic nie robienia na studiach, inni wrócą do pracy. Będzie można wszystko czasowo ogarnąć.
Nowinki w regulaminie, zmiany w formule, jak to sobie wszystko wyobrażasz?
Przede wszystkim chciałbym położyć nacisk na terminowość. Wiem jak to brzmi, ale mieliśmy z tym naprawdę spore problemy. Chciałbym zmobilizować Radców, a w zasadzie uzgodnić z nimi wspólne stanowisko, odnośnie czasu oceniania prac i przesyłania wyników. Musi to iść sprawniej. Również i z mojej strony, na przykład jeśli chodzi o przesyłanie samych tekstów tuż po zakończeniu Rundy. Musimy nałożyć pewne ramy, gdy coś nie idzie tak, gdy Radcy nie ma bo ma urlop czy cokolwiek innego – niech zadziała mechanizm. Na przykład rezerwowego Radcy, który wskakuje na jego miejsce. Albo niech ocena końcowa będzie średnią z ocen Radców, wtedy po prostu wypadnięcie jednego z Radców nie powoduje dużych różnic. To są nadal kwestie do rozstrzygnięcia.
Lata mijają, a Neuroshima wciąż jest system wzbudzającym zainteresowanie, mającym swoich fanów. Działają serwisy, powstają teksty, gra żyje. W tym czasie wydano kilka innych, polskich pozycji, które nie dość, że nie podbiły w żaden sposób rynku, to jeszcze się na nim po prostu nie utrzymały. Z czego to się bierze? Jak widzisz przyszłość Neuroshimy?
Neuroshima ma tę jedną dużą zaletę, a zarazem jednak wadę, że jest bardzo różnorodna i elastyczna. Grać w niej można na tysiąc konwencji i krępuje nas jedynie wyobraźnia. Bo zmieszano rewolwerowców z naukowcami, wojowników autostrad z dzikimi plemionami pustynnymi, bo jest feaudalizm, i anarcha, i demokracja w stylu amerykańskim, i teokracja, i zwykły reżim. Neuroshima to taka gra o wszystkim, wiązadłem są mniej więcej czasy, ale i to nie do końca. Bo na przykład ja na swoich sesjach wynalazków z Cyberpunka nie preferuje, a jest tendencja to chodzenia ze wszczepami. Zaraz i w Cyberpunka sobie pograsz w świecie Neuroshimy.
Racja. Z drugiej strony czemu nie dać ludziom możliwości zagrania w konwencje dowolną. To w końcu źle czy dobrze?
Problem w tym, że chyba i źle i dobrze. Źle, bo świat staje się cholernie niespójny. I to rozjeżdża się w dwóch kierunkach. Bo raz, że rozjeżdża się wraz z geografią, gdzie co region to kolejny pomysł, tak jakby ci ludzie byli ulepieni z innej gliny i wpływ na nich miały zupełnie inne czynniki. Bo dwa, że podręcznik jest tak napisany, że każdy Mistrzy Gry ma zupełnie inną wizję tego co chce poprowadzić. Bo może wszystko. Ale to jest zaleta – gra nie jest hermetyczna ani trudna, nie nakazuje – graj tak, bo jesteś tym a tym. Wręcz przeciwnie, graj cokolwiek. To jest taka zasadnicza różnica w stosunku do innej polskiej gry – Dzikich Pól. Choć podręcznik i klimat świetny, to DP na zawsze pozostanie grą totalnie niszową. Bo to jest gra historyczna, sarmacka, hulaszcza i ma kilka świetnych rozwiązań. Ale jak idziesz na Biesiadę w DP – wiesz mniej więcej czego się spodziewać. Plus? Minus? Po prostu tak już jest, taka była koncepcja tych gier. I wyszło na to, że w konwecje warcholstwa i pieniactwa w Neuroshimie też pograsz. W końcu tam są szlachetkowie. Bo kogo tam nie ma?
Upierał się będę, że przesadzasz. Bo i dobrze, możliwości jest dużo, ale to jest plus. Neuroshima się szybko nie znudzi, bo przeskosk między regionami powoduje zmiane klimatu gry. Łatwiej utrzymać świeżość, nie popaść w rutynę.
Zgadzam się. Z drugiej strony co to znaczy zmienić region? Mówisz o podróżach? Tych niebezpiecznych podróżach gdzie każdy litr benzyny chodzi po pięć gambli, a amerykańskie wozy słyną z małego spalania? Do tego jeszcze zapasy żywności i wody. Nie mówiąc o lekach na choroby przewlekłe. Musisz mieć bardzo bogatego wujka...
Dobrze. Porzućmy temat, bo wchodzimy w szczegóły. Jak postrzegasz przyszłość Neuroshimy?
Ale świata czy na rynku (śmiech)
Świata.
Zcalanie świata zabije tę grę. Ja w ogóle staram się jak najmniej interesować linią czasową proponowaną przez twórców. Nie uważam, żeby była ona potrzebna. Rozbudowa mini-państw, zabawa w cywilizację to największe zagrożenie jakie widzę dla tego świata. Bo nie po to autorzy zniszczyli Stany, żeby teraz je odbudować. Najpiękniejsza jest w Neuroshimie właśnie ta lokalna nieprzewidywalnośc, to, że nikt do końca nie wie co będzie za następną górką, albo czego zażądają za litr wody.
Na zakończenie – czego wyczekujesz obecnie najbardziej, jeśli chodzi o postapokaliptykę?
Zdecydowanie na Fallouta 3. Nie gram, nie mam czasu, ale dla tej gry czas będzie musiał się znaleźć. To może być coś wspaniałego, a z drugiej strony coś, co może ostatecznie zamknąć piękną serię w oczach zagorzałych fanów. Pojęcia nie mam jak sobie poradzą z tym twórcy, ale trzymam kciuki, bo Fallout to jeden z fundamentów na jakich powstała Neuroshima i mam z tą serią kupę fajnych wspomnień.
OK. Dzięki bardzo za wywiad i poświęcony czas.
Spoko. Było miło.

Super
Bardzo mi się podobał ten wywiad. Widać rzetelne przygotowanie pytającego oraz głęboką wiedzę rozmówcy. Czytało się dobrze, wiele opinii bardzo trafnych. Oby więcej takich tekstów na Moorholdzie!
Bez spinki panie i panowie ;-)
Taa, wszystko ładnie,
Taa, wszystko ładnie, pięknie. Tylko przeprowadziłeś ten wywiad sam ze sobą? Bo nie wiem kto jest pytającym... ;)
--------------------------------
They killed Kenny. You bastards!
To proste
... że ja :-). Tak, sam ze sobą. Co więcej, chyba napisze jakąś replikę na poglądy wyżej przedstawione :D
wywiad dziwny, ale pomysł
wywiad dziwny, ale pomysł nawet fajny, mam nadzieję na kolejne części tego schizoidalnego wywiadu i mam nadzieję dowiedzieć się trochę o przyszłosći seriwsu i planowanych akcjach, mam też nadzieję, ze Bulkers dostanie tego rozszczepienia osobowości na stałe i będzie pisał 2-3 razy wiećej tekstów i aktualek :D
Bulkers, Ty jeseś chory,
Bulkers, Ty jeseś chory, ale na szczęście takie schorzenia da się leczyć. ;) Jakiś czas w pokoju bez klamek i Ci się poprawi ;)
--------------------------------
They killed Kenny. You bastards!
Ojej - rzeczywiście - ale i
Ojej - rzeczywiście - ale i tak miło się czytało :)
\m/
Kurcze Bulkers osiągnąłeś mistrzostwo w rozdwojeniu jaźni:D Niedługo będziesz mógł sam ze sobą grać przez sieć:D Wywiadzik spoko...dużo ciekawych propozycji...widać że mistrzu ma wizję. Myślę że jeżeli uda się zrealizować choć część założeń to będzie to ogromny sukces Moorholda. No i w końcu wyjaśniło się dlaczego imć Bulkers tak niechętnie pisze teksty. Może by tak aktualka szefie??
Dodaj nową odpowiedź