Tak jest mili państwo! Box już do nas dotarł! Czas teraz więc na opisanie wrażeń a tych oczywiście dużo. Aż ciężko od czegoś zacząć tyle rzeczy chciałoby się napisać. Zacznijmy jednak od początku. Tym razem początek będzie odebranie listu. Tak, ponieważ dostałem Box’a jako list – co mnie zaskoczyło. Ale mniejsza. Zapakowanie było jak na moje słabe, ale nie ma co narzekać ponieważ paczka dotarła przecież cała.
Trzeba też przyznać, że z wrażenia otworzyłem paczkę, po drodze. Nie musicie się oczywiście martwić. Robiłem to wtedy, kiedy ręce nie były za kółkiem. I pierwszą niespodzianką były dwa plakaty: pierwszy Hexa – tak lubią mnie – a drugi MG^2. Bardzo, bardzo miła niespodzianka! A samo Box przedstawiał się bardzo estetycznie i pięknie jeszcze pachniał drukarnią. Resztę niespodzianek zostawiłem sobie po dotarciu do domu.
Otwarcie paczki uderzyło z początku w moje nozdrza. Zapach drukarni był wszechoceany! Niespodzianek niestety nie było aż tyle ile się spodziewałem. No wiecie – co niektórzy, spodziewali się paczki tak jak od mikołaja – w szczególności jeśli tyle trzeba było na nią czekać. Ale nie narzekam już więcej. Mimo wszystko nie jest tego aż tak mało. Zacząłem, więc wyciągać wszystko po kolej: po pierwsze dwa bardzo miło przedstawiające się podręczniki – jeden dla graczy, a w większy dla mnie – razem mają jakieś 140 stron. Jak na kampanię, całkiem nieźle pomyślałem. Następnie, mapy (aż trzy), co było dla mnie wspaniałym prezentem, ponieważ tego mi zawsze brakowało podczas sesji. A te mapy są naprawdę dobrze (jedna w formacie A4), nie to, co moje. Tak, więc uśmiech zagościł szerszy na mojej twarzy. Następnie w środku znalazłem tę sławetną mini grę: „OPEN IT”. Tutaj trochę się zawiodłem, ale o tym napiszę później. Następnie naszywkę ( fajna, ale mało kolorowa), pocztówkę i Gazetę. Ha! Myślicie, że to wszystko? Box niczym skarb, wciąż ukazywał mi nowe rzeczy m. in.: bardzo ciekawą kartę stanu grupy (potrzebna do kampanii), tekst o algorytmach molocha (o tym dalej), mała pomoc do przygody ( karteczka ze szlaczkiem i napisem rzeka), formularz prośby o włączenie do mieszkańców Edenu (również do kampanii) i parę kolorowych żetonów. Uff…. Mało wam? Całość mieści się w pudełku i mówię wam, że to naprawdę fajnie wygląda!
Po tym, jak za pomocą rąk oderwałem szczękę od podłogi zabrałem się za dokładniejsze przeglądanie podręczników. Najpierw pod ogień wpadła kampanią. Obejrzałem sobie i wszędzie były reklamę promujące autora tekstu i Quentin. Hm… Brzmiało fajnie, ale trochę za dużo reklam.
Następnie, więc trzeba było przejść do obejrzenia jednego i drugiego podręcznika od środka, tzn. trzeba było obejrzeć rysuneczki. Niestety – mimo, że parę rysunków to prawdziwe perełki – to częstotliwość powtarzania się tych perełek jest moim zdaniem za duża. Tak, więc: duży plus za perełki, duży minus za to, że się pojawiają po trzy razy…
Przeszedłem, więc do treści przygody.
O kampanii na dziesięć sesji słów kilka:
Na początku trzeba to powiedzieć: prosto i wyraźnie. Kampanią jest NAPRAWDĘ SUPER! A teraz dokładniej: po pierwsze nasi bohaterowie – tak, jak nam długo zapowiadano – staną po drugiej stronie barykady. Znaczy się, nie żeby byli źli. Tak naprawdę wciąż stoją po stronie.. którą sami wybiorą. I to jest w tej kampanii najpiękniejsze. Kampania zaczyna się od ucieczki z Pewnej wsi, a kończy się na trudnym wyborze. Za dużo niestety nie można pisać.
Mimo, tego, że piszę, że przygoda jest wyśmienita, na początku sam miałem trochę wątpliwości a mianowicie: jak ja mam poprowadzić 10 sesji, kiedy tutaj mam tylko 110 stron opisu? No oczywiście wśród tego jest wstęp, skrót przygody, opis BNów, potworków, nowego ekwipunku itp. Czy to jest możliwe? Ja – niestety – wciąż twierdzę, że 10 sesji z tego się nie wygra: chyba, że naprawdę siłowo MG będzie się starał wykorzystać każdy element fabuły i każdą małą pierdołę, jako jedną przygodę, lub, jeśli sesją trwałaby godzinę. Ale mimo wszystko graczy, którzy w tę przygodę zagrają czeka moim zdaniem minimum 5-6 bardzo dobrych przygód. Z resztą o tym jak cała przygoda sprawdza się w praktyce napiszę za parę tygodni, jak już skończymy.
Z innych zalet mamy też końcówki: jest ich 3 plus 1. Dlaczego tak? Bowiem są 3 fabularne a 1 dla bohaterów, którzy mimo wszystko chcą zrobić po swojemu. Wiadomo oczywiście, że nie da się wszystkiego przewidzieć, lecz w tej kampanii autor opisał nam bardzo wiele różnych rozwiązań. Dzięki czemu cały czas będziemy panować nad sytuacją.
Dodatkowo duża część przygody składa się z „klocków”, czyli czegoś, co MG sam sobie układa i sam tworzy sobie przygodę. Każda, więc będzie całkowicie inna, i to idzie na plus dla przygody. Na bardzo duży plus. Właśnie dzięki tym klockom sesję można bardzo rozszerzyć w swojej długości – ale mimo wszystko wciąż uważam, że na 10 sesji nie starczy.
Niestety nie mogę pisać o tym jak przygoda jest zbudowana pod względem fabularnym – a jest zbudowana bardzo dobrze. Mamy tutaj, bowiem do czynienia, zarówno z różnymi bójkami, gonitwami, ale również z bardzo dobrze rozwiniętą intrygą. I gwarantuje, że za każdą odpowiedź, jaką bohaterowie są udzielą podczas gry pojawią się dwa nowe nurtujące ich pytania. Będzie to dla nich na pewno niesamowita rozrywka.
Ocena: 10/10
Podręcznik gracza – czyli jaka twoja postać będzie fajna, jak tylko zrezygnujesz ze starej.
Z początku podchodziłem do tego podręcznika bardzo pozytywnie. Pomyślałem sobie, bowiem: „o wreszcie coś absolutnie nowego” i bardzo się cieszyłem. Dziś podchodzę do tego trochę inaczej. Powiedzmy, że z pierwszych 10 stron można wyciągnąć soki mówiąc: „przygoda potrzebuje, byś zrezygnował ze starej postaci, tylko jeden z was, będzie grał starą, ale to Wy, którzy gracie nowymi, jesteście w lepszej sytuacji. On to jest cieć. Wy to twardziele”. Od tego momentu zacząłem się załamywać. Może przesadzam. Może niektórym zdania w stylu (nie cytuje dosłownie) „gracie po drugiej stronie muru, tu nie ma zabaw, ani jazdy samochodem, tu jest tylko niebezpieczeństwo i śmierć” są potrzebne. Mnie jednak załamują i – nie wiedzieć, czemu – kojarzą mi się tylko z tłumaczeniami, takimi, jakie były w SUPLEMENCIE. Mnie po prostu denerwuje styl: inni to ciecie, TY jesteś twardzielem. Tak więc dla mnie cały pierwszy rozdział tego podręcznika jest spalony.
Następne zaś jego części są jak najbardziej ok. Mamy tutaj budowanie postaci krok po kroku ( z nowym pochodzeniem, nowymi profesjami, deformacjami zamiast chorób i innymi ciekawymi rzeczami), ale i dużą ilość BNów/gotowych postaci dla graczy. Moim zdaniem bardzo miła opcja. Następnie jest równie dobry rozdział przygotowawczy. Można tam znaleźć informację o tym jak do teraz żyło się w wiosce itp. Mniejsza o szczegóły, ale również fajna rzecz, ponieważ, bohaterowie będą wiedzieć – nie od ciebie – o co tutaj biega.
Moje ulubione jednak zdanie w całym podręczniku, jest prawie, że wszech obecne zdanie, że MG bardzo się stara przy tej przygodzie, więc, mimo, że określiliśmy wam, kim grać, włóżcie „masę serca w postacie”. Mam nadzieje, że nikt tego nie odbierze jako ironię. Naprawdę mi się to spodobało, bo po raz pierwszy przeczytałem kampanię, która kładzie mocny nacisk na to jak będą zbudowane postacie graczy i że oni również mają się postarać, bo MG też się stara.
Ocena: 5/10
OPEN IT – czyli gra w otworzenie drzwi do Molochowa
Bardzo miły pomysł moim zdaniem twórców kampanii jest właśnie gra OPEN IT. W instrukcji jest napisane, że pomóc może nam ona podczas przygody, kiedy bohaterowie będą chcieli shackować jakieś piękne molochowe drzwi. Tutaj podajesz im gierkę, tłumaczysz zasady i jazda. Niech się męczą a ty spokojnie idziesz do siusialni, czy zapalasz papieroska, lub spokojnie dopijasz piwko. Ogółem plansz jest czworo i każda z nich z inną kombinacją otwarcia. Ja ogółem byłem bardzo zadowolony z gry, ale zaskoczyło mnie to, że jest to kawałek papieru (dokładnie dwa kawałki, czyli cztery plansze). Dlaczego? Nie wiedzieć, czemu wyobrażałem sobie to „drewnianie” czy „metalowo”, czyli jakieś kółka do przekręcenia, duże kwadraty do ułożenia… Cóż.
Na czym polega gra? Zasady nie są trudne. Mamy 5 żetonów ( 3 czarne, czerwony i niebieski ) czerwony ustawiamy na starcie, niebieski na oporniku – jeśli jest potrzeba – a czarne do wyboru na 3 z 8 specjalnych miejsc, które uaktywniają zasady. Gra polega na ustawieniu w odpowiednim miejscu 3 czarnych żetonów, ponieważ gra przebiega automatycznie. Jak już się zrozumie zasady rozwiązanie jednej planszy nie trwa dłużej niż parę minut, więc nie będziesz miął dużo czasu na sikanie. Ale lepiej tyle niż nic prawda?
Ocena: 7+/10
Duperele, które cieszą, czyli naszywki, gazety, algorytmy i inne
No to już jesteśmy na finiszu. Tak, więc do opisania zostały nam tylko… no dobra może nie tylko, ale aż. Gazeta, to moim zdaniem rzecz, która prezentuje się najlepiej: ładne nie wyraźne zdjęcia, dobre teksty i fajne informację. Szkoda że ma tylko dwie strony.
Naszywka: Czarno biała. Nie wygląda źle, ale moim zdaniem mało przydatny bajer.
Pocztówka: fajna rzecz. Cieszy oczy, ale nic po za tym. Ew. można ją podać bohaterom jako bajer, by wydzieli jak tu rzecz wygląda, ale mało widać. Ew. można mamie wysłać z Sopotu, żeby nie wiedziała gdzie jesteś…
Mapy: Tu pełen wypas. Mamy trzy mapy, już ładnie narysowane i osobno wydrukowane. Cieszyć będzie zarówno MG – znów można zrobić przerwę, jak i graczy, którzy nie będą musieli pytać MG 10 razy czy to jest okno, czy przeciwnik.
Algorytm molocha: bardzo ciekawy tekst dla lubiących matematykę. Ja – przyznaje szczerze – przeczytałem go dwa razy z nie za wielkim zaangażowaniem. Za to część mechaniczna bardziej mi się spodobała. Również, nie mogę zdradzać szczegółów, ale dla wszystkich tych, co lubią nie przewidywalność maszyn będzie w sam raz.
Dodatki do gry: czyli karta stanu grupy, formularz by wejść do edenu i kartka z rzeką. Ogółem bardzo miłe i przydane rzeczy.
Ocena: 8+/10
O Boxie rzecz końcowa
No i czas na ocenę końcową: jak już mówiłem w boxie pojawiają się wciąż te same grafiki – mimo że są piękne – nudzą, się czasem. Co dalej? Dalej sam miód. Każdy, kto nie kupił, moim zdaniem ma, czego żałować. Te 79 złotych ( 9 zł za przesyłkę), zostało moim zdaniem dobrze wydanych ( w 90% ). A każdego, kto kupił, lub kupi BOX czeka bardzo dobra kampania.
Ocena:
najlepsza dotychczas wydana oficjalnie przygoda do NS zasługuje na 10/10
Dodatki: 8-/10
Wygląd: 9/10
Cena/jakość: 8/10
Odpowiedzi
nie kupuję
obszerna i wyczerpująca recka, ale za dużo chyba marudzenia ;) i jedno ale: proszę, mniej, przecinków, bo, czytało mi, się, to, jakoś strasznie, dziko ;)
ciekawy jestem bardzo tej mini gierki i algorytmów molocha, to dla mnie najfajniejsze mięcho z tego boxa (którego nie posiadam, ale mam nadzieje, że mój mg nam to poprowadzi w ciągu kilku najbliższych lat ;) )
co do długości to zalezy pewnie od ekipy, jak znam naszą to zejdzie nam i 20 sesji na tę kampanię, bo my tacy rozwlekli jestesmy i to wcale nie z winy prowadzenia "siłowego" naszego mg, ale po prostu lubimy robić dużo rzeczy nie związanych bezpośrednio z nurtem fabularnym (wogóle nasz mg jest taki przebiegły, że rzadko kiedy czuje się "wciaganie" w jakiś jego wymyślony scenariusz, zwykle wydaje mi się że to my idziemy gdzie chcemy i zajmujemy się taką sprawą jaka nam pasuje, a to tylko świat na nas reaguje i te dziwne rzeczy po prostu musiały mieć miejsce - dość słodzenia mg :p )
w każdym bądź razie boxa nie kupię nawet jeśli gdzieś jeszcze jest po sklepach, bardzo bym chciał mieć te wszystkie rzeczy, ale wiem, że nigdy ich nei wykorzystam bo NS nei prowadzę. Nawet poczytać bym nie mógł bo będę w to kiedyś grał. Chwała Portalowi za to że coś takiego wypuścił bo teraz te 500 osób może czuć się prawdziwymi kolekcjonerami NS. Miejmy nadzieję, że będzie takich inicjatyw w przyszłosci wiecej.
Za przecinki: sory. Ale to
Za przecinki: sory. Ale to robota worda. A ja nie miałem czasu przejżec jeszcze raz ;)
Co do długości sesji itp. Mi chodziło na ile starcza materiał tam zawarty. Wiesz: tam jest na tyle ogólnikowy opis miasta, że dałoby radę poprowadzic parę lat grając tylko w Settle ;) ale nie o to chodzi. Ja - jak piszę - materiał na 10 sesji, to spodziewam się że zagram na tym minumum dziesięc sesji bez wymyślania żadnego głównego wątku.
Ja szczerze mówiąc - jeśli idzie o nadzieje - to mam taką, żeby inne - przyszłe - przygody wyglądały jak ta a nie jak zabic szczra. Po za tym przypominam, że to pierwsza przygoda portala, która nie zaczyna się od "Z".
Zaginione miasto było fajne, nawet bardzo, ale tutaj mamy zupełnie inną neuroshimę. Tam to jest bajer, tu to jest wypas. Wiem, takie gadanie mało daje, ale nie da się tego inaczej wyrazic nie zdradzając fabułę. A nie zdradzanie fabuły jest przecież podstawą :)
dobra ;) kończę to pitolenie
czekam na więcej recenzji mojej recenzji ;)
Hmmm
Moim zdaniem recka trochę przesłodzona :P Spokojnie przyczepiłbym się do wielu innych rzeczy, ale jak nie to nie, niech będzie słodko :)
Co do długości to faktycznie idąc stricte wzdłuż głównej osi zajmie to nam pewnie tak jak mówisz 5-6 sesji. Lecz cała zabawa kryje się właśnie w dodawaniu własnych elementów, własnych dodatków i zadań, na co zresztą postawiony jest duży nacisk (modułowość tak by każdy lubiący swobodę MG mógł prowadzić przygodę jak chcę a nie jak mu karzą).
Przypomnijmy, że Fallouta idąc od razu do celu też można przejść w 10 minut :P
PS. Moim zdaniem w kampanii są 4 cholernie istotne błędy fabularne, które źle zinterpretowane/niezauważone przez MG mogą porządnie utrudnić/rozwalić zabawę. Przydałaby się jakaś Errata tylko kurde jak ją napisać tak by nie zdradzić fabuły tym, którzy nie powinni tego przeczytać? :P
Wybacz, że przesłodziłem,
Wybacz, że przesłodziłem, ale cieszę, się, że tu zajrzałeś ;)
Co do błędów - w życiu bywa tak, że póki sam na nie nie zwrócisz uwagę nikt tego nie zauważy.
Owszem - w warstwie fabularnej - zauważyłem również parę nieścisłości, ale przecież, nie można fabuły zdradzić. Tak więc zostawiłem tak jak jest.
Może o moich innych wątpliwościach napiszę Ci jakaś PW czy @??
A po za tym Karczmarz, sam byś słodził, jakbyś dostał kawał dobrej roboty, po prawie dwóch miechach oczekiwania ;)
pozdrawiam,
HEX
Dodaj nową odpowiedź